poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 4

Przez drewniane rolety wpadały ostre promienie słońca do mojego pokoju. Przetarłam jeszcze zamknięte oczy i powoli usiadłam na łóżku. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej czarny t-shirt i jeansy z wysokim stanem. Zeszłam na dół i zaczęłam robić śniadanie. Usmażyłam jajka i delikatnie położyłam na żółtym talerzu. Usłyszałam dzwonek telefonu i szybko sięgnęłam. Przeciągnęłam palcem po telefonie.
-Halo - powiedziałam przełykając posiłek
-Pauline, słuchaj bo ja mam jeden wolny etat, ja ty się nudzisz w wakacje, więc jak chcesz to przyjedź - usłyszałam głos mamy przez telefon
-No, z wielką chęcią - uradowana powiedziałam
Moja mama jak zwykle rozłączyła się w połowie zdania. Pokręciłam głową i wróciłam do jedzenia.
Myślałam o tym jak będzie cudownie uczyć kogoś tańczyć. Pozmywałam naczynia po sobie i poszłam do garażu. Stał tam mój samochód, który dostałam od całej mojej rodziny na osiemnastkę. Był najcudowniejszym samochodem jaki mogłam sobie wymarzyć. Toyota Rav4 koloru beżowego. Kochałam ten samochód.
Weszłam do środka i niechlujnie rzuciłam torbę. Włączyłam radio i powoli wyjechałam z garażu.
Całą drogę nuciłam piosenki, które były puszczane. Poruszałam się w ich rytmie.
Po 20 min jazdy zaparkowałam pod szkołą tańca. Byłam tak podekscytowana, że wręcz biegłam w stronę wejścia. Przy recepcji stała mama i z kimś rozmawiała.
-O hej, Pauline, rozgość się, to tu będziesz pracować - powiedziała wskazując mi biurko znajdujące się naprzeciw głównego wejścia
-Ale ja myślałam, że będę trenerką - odparłam ze zrezygnowaniem
-Znasz zasady, musisz mieć ukończone 20 lat i odnieść jakiś większy sukces - mówiła sącząc kawę
-Ale...- jęknęłam
-Bez żadnego ale - powiedziała krótko i poszła w stronę swojego gabinetu
-No cóż - pomyślałam i zajęłam swoje miejsce
Siedziałam przy biurku i patrzyłam się na ludzi. Jaki tu był tłok. Nie mogłam ogarnąć ty wszystkich pracowników.
-Te zestawienia mają być wysłane do WDC jeszcze dziś, są w sprawie turnieju. Załatw to - położył mi stek kartek na stole jakiś beznadziejny pedał
-Jak ja mam to wysłać ?! - spojrzałam się na niego pytająco
-Faksem ? - powiedział sarkastycznie i odszedł
Fuknęłam i odwróciłam się na pięcie
-WDC, WDC, WDC - szeptałam szukając w książce telefonicznej numeru
Wysyłając dokumenty usłyszałam pisk opon i  dźwięk pękającego szkła. Upuściłam kartki i pobiegłam do miejsca skąd dochodził ten hałaśliwy dźwięk. Widząc ten widok zamurowało mnie. Nie potrafiłam się ruszyć z miejsca. Miałam przed oczami mroczki. Poczułam zbierającą się złość w moim ciele.
-O nie - krzyknęłam widząc mój samochód w maleńkich kawałeczkach
Rzuciłam okiem na osobę stojącą obok mojego samochodu. Rozpoznałam go.
-TY IDIOTO, COŚ TY ZROBIŁ - zaczęłam się wydzierać, że cała okolica mnie słyszała
-Pauline - mówił, próbując mnie uspokoić
-TO BYŁ MÓJ SAMOCHÓD, MÓJ PREZENT, A TY PO PROSTU TO ZNISZCZYŁEŚ - czułam jak ściskam moje pięści
Zaczęłam się rzucać bić bruneta z całej siły, drapać go nie miłosiernie. Piszczałam i płakałam jednocześnie. 
Spojrzałam jak jego oczy zaczęły błyszczeć. Poczułam zażenowanie i złość, złość na siebie za to jak go skarciłam i zraniłam, psychicznie jak i fizycznie. Samochód mi zniszczył, to fakt, jednakże jeśli on by zginął ja bym sobie tego nie darowała.
Moje dłonie zaczęły się pocić, a całe ciało trząść. Adrenalina zaczęła spadać. Po policzku spłynęły mi dwie szkliste łzy. Popatrzyłam jak chłopak bije się z myślami i sam był na siebie zły. Uciekłam. Uciekłam chowając głowę w ręce. Pobiegłam tam gdzie nikt by mnie nie znalazł, czyli sala taneczna.
Jedynym sposobem, który mógł mnie uspokoić był taniec.
Włączyłam muzykę i położyłam się na chłodnym parkiecie. W lustrze obserwowałam głębokie ruchy mojej klatki piersiowej. Powoli wstałam i złączyłam swoje powieki. Uniosłam delikatnie barki w górę prowokując tym ruch moich rąk. Subtelnie poruszałam rękoma i swoim brzuchem kręciłam kółka w okół własnej osi. Te wszystkie ruchy dawały mi ukojenie. Mój oddech się ustabilizował, ciało ponownie zachowywało się prawidłowo. Usłyszałam chrząknięcie.
Gwałtownie otworzyłam powieki i przekręciłam głowę w miejsce gdzie usłyszałam ten dźwięk.
Stał tam Louis bawiący się nerwowo palcami opierający się o futrynę. Nie odezwałam się. Obserwowałam każdy jego ruch, każde jego westchnięcie czy mrugnięcie.
Przełknęłam ciężko ślinę i patrzyłam jak brunet do mnie podchodzi. Mierzyłam go wzrokiem w lustrze.
-Każdy twój ruch powoduje dreszcze na moim ciele - wychrypiał zmysłowo
Przez całe moje ciało przebiegły ciarki. Zamknęłam oczy aby to opanować. Oblizałam górną wargę nie spuszczając oczu z chłopaka. Byłam na niego zła jednak jego obecność przyprawiała mnie o poczucie bezpieczeństwa.
Zobaczyłam jak chłopak ściąga koszulkę. Przygryzłam dolną wargę widząc jego umięśnione ciało.
Moje oczy powiększyły się o kilka razy gdy ujrzałam zadrapania, siniaki i ślady po krwi.
Powoli odwróciłam się na pięcie i nie pewnie podeszłam do Louis'ego. Dotknęłam zranionych miejsc. Usłyszałam ciche syknięcia. Z moich oczu wypłynęły dwie łzy.
-Przepraszam - wydobyło się z moich ust krótkie przepraszam, które zapowiadało falę łez.
Kciukiem przetarł krople wody i musnął pełnymi wargami mój ciepły od płaczu policzek.
-To tylko i wyłącznie moja wina - szepnął po czym przybliżył mnie do siebie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz