***
(Leigh-Anne)
-Ej, gdzie jest Pauline ? - zapytała na "lekkim" rauszu przyjaciółka
-Nie wiem- wzruszyłam bezwiednie ramionami i rozglądałam się po całym domu
Czułam się bardzo nieswojo. Nie znałam tu nikogo oprócz dziewczyn.
Głośna muzyka i imprezowa atmosfera sprawiły, że moje myśli powędrowały gdzieś daleko, a ja nie potrafiłam się skupić.
Czułam się bardzo nieswojo. Nie znałam tu nikogo oprócz dziewczyn.
Głośna muzyka i imprezowa atmosfera sprawiły, że moje myśli powędrowały gdzieś daleko, a ja nie potrafiłam się skupić.
-Słuchaj kiedyś czytałam taką fajną książkę, i tam napisane było, że wszystko
zawsze dąży do jednego - do łóżka- chichocząc pod nosem odparła prawie rozlewając zawartość szklaneczki
Pytającym wzrokiem spojrzałam na brunetkę zabierając kieliszek z alkoholem. Jej upojenie "cudownym napojem" zaszło za daleko.
Usłyszałam cichy jęk, gdy odchodziłam z szampanką w dłoni.
A
jeśli Mia ma rację, że wylądowała z nim w łóżku, ona była za młoda by
zostać matką. Każdy wiedział, że ma do tego ogromne predyspozycję, ale
sorry ona ma być jak najdłużej tancerką.
Obserwując
jak wszyscy się zachowują spojrzałam, na tego blondyna. Zawadiacki
uśmiech nie opuszczał jego twarzy, a błękitne oczy wzbudzały we mnie
dreszcze.
-Leigh,
uspokój się, on nie jest w twoim typie - mówiłam sobie w myślach, a
raczej z nimi walczyłam. Tak, rzeczywiście, on nie był w moim typie,
jednak miał coś w sobie co mnie przyciągało jak magnez. Poczułam nagle,
że jeśli straciłabym jego to moje życie było by bezsensu, zrozumiałam, że chociaż go nawet nie znam, to wypełni on moje życie.
Zmarszczyłam brwi i wytężonym wzrokiem spojrzałam na chłopaka.
-Ugh, to jest tak idiotyczne jak "Romeo i Julia" - szepnęłam pod nosem przekręcając oczami
***
(Pauline)
Impreza się bardzo szybko rozkręcała. Nikt nie panował nad kolejnymi nowo otwieranymi butelkami alkoholu. Zastanawiałam się tylko, jakby moja mama zareagowała na całą tą niefortunną sytuację. Na całe szczęście wyjechała do Francji i miała tam siedzieć przez najbliższy miesiąc.Zaczął już mi przeszkadzać ten cały gwar, zamieszanie, więc poszłam na górę. Wyszłam na balkon, znajdujący się na górze, żeby się przewietrzyć i uspokoić po tych wszystkich wydarzeniach
Wyszłam na zewnątrz i zobaczyłam Tommo siedzącego i trzymającego w prawej dłoni szklaną butelkę z alkoholem
-Co ty tu robisz ? - zapytałam łapiąc się za "serce"
-A nic przyszedłem pomyśleć, wszystko przeanalizować - uniósł do góry barki i z powrotem bezwładnie je opuścił
-A ty ? - po chwili dodał spoglądając na mnie swoimi błękitnymi oczami
-Cóż...- westchnęłam siadając koło niego i zaciągnęłam się jego zmysłowym zapachem perfum - też przyszłam pomyśleć - odparłam przygryzając wargę
Czułam się nieswojo, ale cudownie. Byłam zauroczona tą chwilą. Delikatny wiatr zrzucał ledwo trzymające się liście na gałęziach drzew.
-Czułaś kiedyś coś takiego jak motyle w brzuchu ?- nagle brunet wparował z pytaniem
Na dźwięk jego słów po moim ciele przebiegły dreszcze. Przygryzłam wargę starając zastanowić się nad zadanym pytaniem
-Tak, nie lubię tego uczucia, często pojawia się nad ranem czasem przyprawiając mnie o mdłości. Widząc tą osobę po prostu tracę głowę, nie wiem co robię i co mówię. - oparłam głowę o ścianę wpatrując się w plejadę gwiazd połyskujących na niebie
-Hym...to tak jak ja. Kurna, ja nie potrafię nad sobą zapanować. Nigdy dziewczyny mnie nie ruszały. Okej, są ładne i mają...to coś, ale preferowałem, życie samotnika, tak zawsze było mi lepiej, wolałem zrobić coś sam- wtrącając się w jego zdanie spojrzałam na niego- niż ktoś ma to spierniczyć - skończyliśmy razem wpatrzeni w siebie
Louis był typem człowieka takim jak ja, indywidualista. Zrobić wszystko samemu bez niczyjej pomocy.
-Chyba tylko tobie potrafię zaufać...- powiedział wstając
Poczułam mnóstwo rozpływającej się energii po moim ciele. Uwielbiałam być blisko Tomlinsona, a ty bardziej z nim rozmawiać. Widząc jak jego mięśnie się napinają z każdym ruchem, pragnęłam się wtulić w jego ciało, pragnęłam bliskości z nim.
-Ostatnio poznałem pewną dziewczynę. Ma piękne błękitne oczy, cudowne usta zawsze wykrzywiające się w uśmiech. Jest cała idealna. - dokończył między wierszami uśmiechając się
-Po prostu pozazdrościć- szepnęłam cicho
Odkręciłam się na pięcie i skierowałam do wyjścia. Czułam się zawiedziona i zła, że świat jest nie sprawiedliwy, że miłość nie istnieje, ludzie potrzebują tylko drugiej osoby do seksu.
-Pauline !!! - usłyszałam z tarasu ciche wołanie
-Co, co chcesz mi powiedzieć ?! Louis, podobasz mi się, bardzo! Nie wiem, po prostu może nie potrafisz tego dostrzec ? Nie potrafię wytrzymać ani jednej sekundy nie myśląc o Tobie. Jak mnie dotykasz na moim ciele pojawiając się ciarki, a mój organizm nie potrafi poradzić sobie z tak wielkim uczuciem. - podniosłam ton i kopałam z całej siły rzeczy rozwalone na podłodze
-Pauline...- zaczął spuszczając głowę w dół
-Ale ja wiem co mi powiesz. ŻE JESTEM CHORA PSYCHICZNIE ?! ROZPOWIESZ TO WSZYSTKO SWOIM KOLEGOM Z ONE DIRECTION I PORZUCISZ MNIE, ZOSTAWISZ W MOMENCIE KIEDY BĘDĘ POTRZEBOWAŁA CIE NAJBARDZIEJ, KIEDY TWOJE WSPARCIE BĘDZIE NAJWAŻNIEJSZE ! - mój ton głosu podniósł się do takiej skali, że wszyscy sąsiedzi siedzący na dworze pouciekali do domów
Nagle poczułam na mojej dłoni mocny ucisk, pozostawiający mocno czerwony ślad. Silnym ruchem moja ręka, a następnie całe ciało zostało przyciągnięte w stronę Louis'ego.
-A czy ja wspominałem, że ta dziewczyna aktualnie stoi naprzeciwko mnie ? - zapytał głębokim tonem i uśmiechniętym wzrokiem spoglądał w moje oczy
Jego dłonie spoczywały na mojej tali, a moje zgrabie wplotły się w jego dość długie włosy. Nasze twarze zaczęły się zbliżać do siebie coraz bliżej. Ciepły oddech oplatywał moje policzki. Poczułam jak nasze nosy połączyły się. W tym, jak to ludzie nazywają ułamku sekundy, czułam jak zmysłowo i delikatnie muskał swoimi pełnymi ustami moje...