Na ten widok nie mogłam powstrzymać podniecenia. Jaki on jest seksowny- pomyślałam przygryzając wargę
Długimi tipsami pozostałymi po turnieju przejechałam po jego torsie kreśląc kółka wokół pępka i mięśni brzucha. Jego klatka delikatnie za wibrowała i wydobyło się z niej gardłowe mruknięcie. Oba kąciki ust Tommo uniosły się w akcie zadowolenia. Moje poliki oblał typowy rumieniec. Nie wiedziałam jak mam się zachować. Nigdy nie przeżywałam takiego uczucia. Jaka dziewczyna nie marzyła, aby poślubić księcia z bajki, który będzie typowym romantykiem i dobrym ojcem. A ja jestem zauroczona chłopakiem, którego ledwie poznałam, na którego wylałam najpyszniejszą czekoladę i o którym praktycznie nie wiem nic.
Zostawiłam chłopaka i przykryłam jego ciało ciepłym kocem.
Zeszłam powoli po drewnianych schodach zamierzając przygotować śniadanie. Wyjęłam z lodówki potrzebne produkty i zabrałam się do gotowania. Na dźwięk męskich kroków od razu się ucieszyłam i poczułam co dziwne bardzo przyjemny ucisk w brzuchu. Chłopak podchodząc do mnie bliżej objął mnie w talii i oparł głowę na moim lewym ramieniu.
-Dzień dobry, tancereczko - odparł ospałym, ale seksownym głosem
Na sam dźwięk tych słów zrobiło mi się słabo.
-Dzień dobry, Tommo - odpowiedziałam odkręcając się w jego stronę
Jego oczy były przymrużone od dużej ilości światła wpadającego do kuchni. Usta cały czas były wykrzywione w uśmiech
Czułam się bardzo nieswojo. Tak szybko to wszystko się potoczyło. Znałam go tylko z pracy. W szkole tańca pracowali nad teledyskiem i choreografiami do piosenek, co i tak im nie wychodziło, a ja pracowałam w recepcji i trenowałam na tej samej sali co oni.
Przygotowany ciepły posiłek położyłam na stole i usiadłam naprzeciwko chłopaka.
-Ale zapach- powiedział sięgając po sztućce
Jedliśmy razem naleśniki i rozmawialiśmy na różne tematy.
Nagle dość głośny dźwięk telefonu spowodował, że Louis nerwowo wstał z krzesła. Wpatrywałam się w niego czekając na jakąś reakcje z jego strony.
-Halo - powiedział twardo odkręcając się plecami do mnie
Jego mięśnie napięły się, a głos delikatny i czuły stał się twardy, szorstki, głęboki
-Że co ?! - mówił do słuchawki bardzo zdenerwowany
-Ale, kurna ty nic nie rozumiesz ! Nie mogę mieć nawet życia prywatnego, przez ten zasrany managment ?! - krzyczał do telefonu
Zorientowałam się o co chodzi. Wczorajszy wieczór, i wszystko wyszło na jaw. Czułam się w pewnym stopniu winna, bo przecież wszystko mogło się inaczej skończyć
Nacisnął czerwoną słuchawkę i rzucił telefonem o jasną terakotę. Była zdziwiona, że mimo tak mocnego uderzenia telefon dalej był w całości. Popatrzyłam pytająco na chłopaka, jednak wyraz jego twarzy mnie przerażał i odpuściłam sobie zadawanie jakichkolwiek pytań. Louis oddychał ciężko starając się uspokoić. Oparł swoje ciało na kuchennym krześle i wpatrywał się w sufit jakby teraz tylko ta część domu była warta poświęcenia całej uwagi.
-Media już wiedzą - odparł krótko opuszczając swój wzrok w podłogę
-Nie mają bladego pojęcia kim jesteś, czym się zajmujesz, jak wyglądasz, jak się nazywasz, po prostu mają nasze wczorajsze zdjęcie - dodał po chwili chowając głowę w dłonie
Nie pewnie wstałam z krzesła i podeszłam do chłopaka siadając mu na kolanach. Długimi palcami przeczesałam kompletnie nie ułożone włosy, a następnie opuszkami palców kreśliłam różne kształty na policzkach chłopaka.
-Wszystko będzie dobrze - wyszeptałam opierając się o jego klatkę piersiową
***
-Jesteś pewna, że chcesz tam jechać ? - zapytał ponownie opierając się o framugę drzwi wejściowych
-Tak - odparłam krótko ostatni raz spoglądając na swoje odbicie w wielkim lustrze umieszczonym w przedpokoju
-Ale czy na pewno ? - spytał kolejny raz wyprowadzając mnie z równowagi
-TAK - podniosłam ton głosu i rzucając ostrym spojrzeniem w chłopaka
Znów spojrzałam w lustro będąc świadoma, że wszytko jest okej. Włosy spięte w wysokiego kucyka, szary dres i krótka luźna bluzka odkrywająca część mojego brzucha i czarna kurtka skórzana.
-Włóż jeszcze to - dodał Louis przynosząc mi czarne okulary
-Po co ? - zapytałam wyciągając nieśmiało dłoń w jego stronę
-Chcesz mieć normalne życie ? To radzę ci to włożyć - odpowiedział i pociągając mnie lekko z rękę zszedł po schodach
Wychodząc na zewnątrz zauważyłam czarny lśniący samochód, Range Rover. Pociągnęłam mocno za klamkę samochodu i usiadłam na przednim siedzeniu pasażera. Za chwilę miejsce kierowcy zajął Louis odpalając samochód
Zdążyłam zauważyć, że oboje nie jesteśmy bardzo rozmowni podczas jazdy. Wpatrywałam się tylko i wyłącznie na krajobraz mijany przez nas
-Pauline, czy ty zawsze jesteś tak mało rozmowna ? - zapytał zatrzymując się na czerwonym świetle
-Mhm - mruknęłam pod nosem
-Okej...- odparł ze zrezygnowaniem chłopak
Po 15 min dojechaliśmy na miejsce. Widziałam jedynie wielki budynek w ogromnym napisem Modest!. Widok wieżowca przyprawiał mnie o mdłości. Wyglądał strasznie surowo i obskurnie, a na parkingu stały jedynie samochody warte ponad 100 tys funtów.
Ścisnęłam dłoń Louis'ego.Tak bardzo bałam się reakcji innych. Nie byłam wstanie zrozumieć tego wszystkiego, to wszystko jest takie trudne
Jego mocne pociągnięcie spowodował ruch mojego całego ciała. Szliśmy przez różne korytarze wielkiego gmachu. Wszędzie widoczny był napis Modest. Myślałam tylko o tym jakie było to zakłamanie skoro w dwóch światowych językach nazwa managmentu znaczyła skromny
-Louis, pan Twain czeka na ciebie w pokoju 12a - odparła długowłosa blondynka
Ubrana była w obcisłą ołówkową spódnicę i marynarkę czarną. Była taka ładna, że zastanawiałam się skąd wytrzasnęli taką piękność.
Mijając kolejne osoby tu pracujące doszłam do wniosku, że Modest przywłaszcza sobie blondynki.
-Może i ja będę tu dobrze potraktowana - pomyślałam zatrzymując się przed drzwiami gabinetu
Louis mocnym ruchem dłoni stuknął w drzwi i po chwili rozległo się głębokie, ale suche wejdź
Weszliśmy do dużego pomieszczenia w stylu minimalistycznym, górował tu kolor biały i czarny, a meble były surowego wyglądu. Na jego grafitowym garniturze widniała złota plakietka z napisem Carl Twain
Przed nami pojawił się nagle mężczyzna średniego wieku z gęstą czupryną na głowie, wyraźnych bardzo rysach twarzy i jego surowym wyrazie.
Gestem dłoni wskazał nam siedzenia. Jak grzeczni usiedliśmy na dwóch osobnych fotelach dalej trzymając nasze dłonie w ciepłym uścisku.
Carl usiadł naprzeciwko nas milcząc i opierając swoją głowę o ręce.
-Miałeś zamiar mi to powiedzieć ? - zapytał nadal spokojnym tonem
Przełknęłam głośno ślinę, że każdy w tym pomieszczeniu mógł usłyszeć ten dźwięk. Louis rozluźnił ucisk pomiędzy naszymi dłońmi i spuścił wzrok w podłogę przemilczając pytanie
-DO CHOLERY JASNEJ CZY TY SŁYSZYSZ JAKIE CI PYTANIE ZADAŁEM ?! WIESZ JAK BARDZO PORUSZYŁEŚ ŚWIAT SHOWBIZNESU ?! JAK WIELE OSÓB ZREZYGNOWAŁO ZE WSPÓŁPRACY Z NAMI BO UWAŻAJĄ NAS PO PROSTU ZA OSZUKAŃCÓW ?! - jego ton głosu był tak wysoki, że z każdym słowe moje ciało wykonywało drgania
-W DUPIE MAM CAŁY TEN ŚWIAT. ŻYCIA NORMALNEGO JUŻ NIE MOGĘ MIEĆ, CZY Z KAŻDĄ DZIEWCZYNĄ MAM DO CIEBIE PRZYCHODZIĆ W TAJEMNICY PRZED CAŁYM ŚWIATEM I DOPIERO JAK UZNASZ, ŻE JEST OK, TO BĘDĘ MÓGŁ Z NIĄ BYĆ ?! KURNA ZASTANÓW SIĘ CZY TO NIE JEST JUŻ Z WASZEJ STRONY SKRAJNE UPOŚLEDZENIE ! - Tommo nie wytrzymał, całe jego emocje poznały światło ziemskie
Było mi tak strasznie szkoda jego nerwów, za bardzo się tym wszystkim przejmował. Zauważyłam, że u obojga bardzo pulsuje żyła na szyi.
-NISZCZYSZ NASZĄ CIĘŻKĄ PRACĘ TY UPOŚLEDZONY PSIE ! - wykrzyknął Carl zbliżając się bliżej do bruneta
Louis nie wytrzymał, rzucił się na Twaina. Nie mogłam znieść widoku jak dwoje dorsłych ludzi bezlitośnie zadają sobie kolejne ciosy w twarz, brzuch i w inne części ciała.
-LOUIE- wrzasnęłam z przerażenia
Rzuciłam się na podłogę pomagając mu wstać.Jego dłonie drżały ze złości.
Jego mocne pociągnięcie spowodował ruch mojego całego ciała. Szliśmy przez różne korytarze wielkiego gmachu. Wszędzie widoczny był napis Modest. Myślałam tylko o tym jakie było to zakłamanie skoro w dwóch światowych językach nazwa managmentu znaczyła skromny
-Louis, pan Twain czeka na ciebie w pokoju 12a - odparła długowłosa blondynka
Ubrana była w obcisłą ołówkową spódnicę i marynarkę czarną. Była taka ładna, że zastanawiałam się skąd wytrzasnęli taką piękność.
Mijając kolejne osoby tu pracujące doszłam do wniosku, że Modest przywłaszcza sobie blondynki.
-Może i ja będę tu dobrze potraktowana - pomyślałam zatrzymując się przed drzwiami gabinetu
Louis mocnym ruchem dłoni stuknął w drzwi i po chwili rozległo się głębokie, ale suche wejdź
Weszliśmy do dużego pomieszczenia w stylu minimalistycznym, górował tu kolor biały i czarny, a meble były surowego wyglądu. Na jego grafitowym garniturze widniała złota plakietka z napisem Carl Twain
Przed nami pojawił się nagle mężczyzna średniego wieku z gęstą czupryną na głowie, wyraźnych bardzo rysach twarzy i jego surowym wyrazie.
Gestem dłoni wskazał nam siedzenia. Jak grzeczni usiedliśmy na dwóch osobnych fotelach dalej trzymając nasze dłonie w ciepłym uścisku.
Carl usiadł naprzeciwko nas milcząc i opierając swoją głowę o ręce.
-Miałeś zamiar mi to powiedzieć ? - zapytał nadal spokojnym tonem
Przełknęłam głośno ślinę, że każdy w tym pomieszczeniu mógł usłyszeć ten dźwięk. Louis rozluźnił ucisk pomiędzy naszymi dłońmi i spuścił wzrok w podłogę przemilczając pytanie
-DO CHOLERY JASNEJ CZY TY SŁYSZYSZ JAKIE CI PYTANIE ZADAŁEM ?! WIESZ JAK BARDZO PORUSZYŁEŚ ŚWIAT SHOWBIZNESU ?! JAK WIELE OSÓB ZREZYGNOWAŁO ZE WSPÓŁPRACY Z NAMI BO UWAŻAJĄ NAS PO PROSTU ZA OSZUKAŃCÓW ?! - jego ton głosu był tak wysoki, że z każdym słowe moje ciało wykonywało drgania
-W DUPIE MAM CAŁY TEN ŚWIAT. ŻYCIA NORMALNEGO JUŻ NIE MOGĘ MIEĆ, CZY Z KAŻDĄ DZIEWCZYNĄ MAM DO CIEBIE PRZYCHODZIĆ W TAJEMNICY PRZED CAŁYM ŚWIATEM I DOPIERO JAK UZNASZ, ŻE JEST OK, TO BĘDĘ MÓGŁ Z NIĄ BYĆ ?! KURNA ZASTANÓW SIĘ CZY TO NIE JEST JUŻ Z WASZEJ STRONY SKRAJNE UPOŚLEDZENIE ! - Tommo nie wytrzymał, całe jego emocje poznały światło ziemskie
Było mi tak strasznie szkoda jego nerwów, za bardzo się tym wszystkim przejmował. Zauważyłam, że u obojga bardzo pulsuje żyła na szyi.
-NISZCZYSZ NASZĄ CIĘŻKĄ PRACĘ TY UPOŚLEDZONY PSIE ! - wykrzyknął Carl zbliżając się bliżej do bruneta
Louis nie wytrzymał, rzucił się na Twaina. Nie mogłam znieść widoku jak dwoje dorsłych ludzi bezlitośnie zadają sobie kolejne ciosy w twarz, brzuch i w inne części ciała.
-LOUIE- wrzasnęłam z przerażenia
Rzuciłam się na podłogę pomagając mu wstać.Jego dłonie drżały ze złości.





