niedziela, 22 września 2013

Rozdział 7

Dwie godziny jazdy były czymś najwspanialszym, a zarazem najgorszym co do tej pory mnie spotkało. Razem z dziewczynami cały czas śpiewałyśmy piosenki różnych wykonawców : Spice Girl, Ellie Goulding, Rihanna, Lady Gaga, Beyonce, albo robiłyśmy mnóstwo zdjęć. I tak nie poprawiło mi to humoru. Cały czas moje dłonie drżały, a serce stawało mi w gardle, nie mówiąc jak mocno mi kołatało. Te 2 godziny jazdy były najdłuższymi dwiema godzinami jakie do tej pory spędziłam w swoim życiu.
Razem z nami pojechała moja rodzona siostra, Ellie. Brunetka o bujnych włosach, śniadej cerze i uwydatnionych kościach policzkowych. Była taka kochana, że czasami miałam jej dość. Rzadko się widywałyśmy, ona mieszkała razem z tatą we Francji i studiowała architekturę. Jest niezwykle uzdolniona artystycznie jak i naukowo. Od dziecka gra na gitarze i śpiewa, a w wieku 15 lat zaczęła pisać samodzielnie teksty piosenek.Jest najcudowniejszą siostrą jaką można było sobie wymarzyć. Jeździ razem ze mną na turnieje i wspiera mnie w trudnych chwilach. Jest po prostu wspaniała
-Nareszcie - powiedziałam wychodząc z samochodu i rozciągając się na wszystkie strony
-Ja cię kiedyś zabiję, jest 7 rano, o tej porze to ja jeszcze śpię !!! - Leigh-Anne zaczęła bełkotać pod nosem
Urocza..
Jej półdługie kruczo-czarne włosy swobodnie łaskotały jej szyję. Długie rzęsy dumnie dekorowały jej powieki, które odsłaniały brązowe tęczówki. Wokół jej oczu wędrowały zgrabne linie podkreślające ich piękny kształt zwane potocznie kreskami. Wysokie czoło idealnie komponowało się z jej drobną i dziewczęcą twarzą.Zgrabne usta ozdobione były wykwintną i krwistą szminką nadając jej wyglądowi "pazura". Nie tylko rysy twarzy miała do pozazdroszczenia. Szatynka charakteryzowała się piękną figurą ciała. Nie musiała się przejmować, że luźne spodnie ją pogrubiają czy top z odsłoniętym brzuchem będzie pokazywał jej fałdy. Filigranową figurę zawdzięczała codziennemu joggingowi, oraz tenisowi, który uprawiała kilka razy w tygodniu.
Leigh-Anne była typem człowieka, który miał kota na punkcie sprzątania. Cały czas mogła by sprzątać. Jak się denerwowała to sprzątała, jak była szczęśliwa i jak była smutna. Była w każdym stopniu moim przeciwieństwem. Za to ją kochałam, za odmienność
-Nie narzekaj, mogłaś nie jechać - odparłam rozglądając się po parkingu
W okół nas stało mnóstwo samochodów. Ciężko przełknęłam ślinę i mrugnęłam kilka razy powiekami. Byłam przerażona. Dopiero teraz uświadomiłam sobie rangę tego turnieju. Każdy chciał wystartować na Blackpool Dance Festival, a tylko ten turniej na to pozwalał na start na tym festiwalu.
-IDZIEMY NA PODBÓJ ŚWIATA !!!- krzyknęły dziewczyny poklepując mnie lekko po plecach
-Mhm - kiwnęłam głową lekko przerażona
Wzięłyśmy bagaże i powędrowałyśmy do hotelu w, którym organizowany był turniej.
Moja mama, czyli mój manager poszła po załatwiać wszystkie formalności
***
-Oto jak Pauline radzi sobie ze stresem - usłyszałam głos Amelii 
Mia zaczęła nagrywać filmiki z całego turnieju, jak wszystko wygląda "za kulisami"
-SPADAJ - krzyknęłam rzucając w nią poduszką
Leżałam głową w dół na miękkiej sofie stojącej w mojej garderobie. Na maksymalną głośność była włączona muzyka, kosmetyki były porozrzucane po całej toaletce, a dziewczyny próbowały zabić nudę różnymi grami. Zaczęłam chodzić nerwowo po pokoju co i raz wykonując jakieś dziwne i spontaniczne ruchy
Usłyszałyśmy pukanie do drzwi. W ramie wejścia stała młoda kobieta o bujnych kasztanowych lokach i błękitnych oczach.
-Hej, jesteś Pauline ? - zapytała wskazując na mnie
-Tak - pokiwałam twierdząco głową
-Przyszłam cię naszykować na turniej - odparła i weszła do środka



***
-Wow - odparły dziewczyny odkręcając fotel na którym siedziałam 
-Ma pani talent - dodała Ellie przejeżdżając po moim policzku opuszkiem palca
Przekręciłam się na krześle i ujrzałam swoje odbicie w lustrze. Było...niesamowite.
Moje blond półdługie włosy spięte były w małego koka, który wysmuklał moją twarz, a wykwintne kreski w stylu kociego oka wyostrzyły ich kształt. Cieliste cienie delikatnie połyskiwały na moich powiekach. Czerwone usta idealnie komponowały się z moim makijażem. Kąciki moich ust delikatnie uniosły się do góry w akcie zadowolenia. 
Spojrzałam na zegarek. Było już dość późno.
-Dobra zabieramy się za strój - powiedziałam podnosząc się szybkim ruchem z fotela
Podeszłam do dużego wieszaka na którym wisiała moja sukienka. Delikatnie ściągnęłam ją z wieszaka i zaczęłam ją na siebie wkładać.
Różowy dopasowany top odkrywał dużą część mojego brzucha. Wąskie paski w tym samym kolorze ozdobione malutkimi kryształkami Svarovskiego oplatywały moją talię łącząc górę stroju razem z spódnicą. Pomarańczowy dół sukienki składał się z delikatnych falban reagujących na mój ruch.
Podeszłam do lustra i bacznie obserwowałam swoje odbicie w lustrze. To nie byłam ja. W odbiciu ukazywała się inna dziewczyna, a nawet dorosła kobieta. To nie była nastolatka, która siedzi cały czas z nosem w książkach, czy spędza kilka godzin codziennie na sali trenując.
W tym momencie Mia podeszła do mnie. Swoim ciepłym ciałem przytuliła się do mnie i oparła głowę na moim prawym ramieniu
-Louis byłby tobą oczarowany - szepnęła lekko unosząc kącik ust do góry
Na samo wspomnienie o Tomlinsonie zrobiło mi się nie dobrze. Odsunęłam się od brunetki i wyszłam z garderoby próbując złapać oddech. Nerwowo tupałam obcasami rozglądając się po całym holu. Mnóstwo ludzi nie wiedzących tak naprawdę co robić. Niedaleko od mojej garderoby na wielkiej czarnej skrzyni siedział mój partner Nathan. Wyglądał na zestresowanego i przejętego całym tym turniejem. Podeszłam do niego bliżej opierając głowę o jego ramię.
-Ty też boisz się tak jak ja ? - zapytał lekko drżącym głosem
Kiwnęłam twierdząco głową.
Lekko objął mnie swoimi rękoma. Jednak ten uścisk mnie nie pokrzepiał, był...pusty ?
-Za 10 min rozpoczyna się turniej  - usłyszałam komunikat
Przez moje ciało przeszło milion ciarek. Zrobiło mi się nie dobrze i chciałam się wycofać, uciec, jak najdalej stąd, zapomnieć o wszystkim
Lekkie pociągnięci przez Nathana spowodowało ruch całego mojego ciała. Przeszliśmy za kulisy gdzie było mnóstwo par. Przyglądałam się im wszystkim. Byłam inna. Niczym się nie wyróżniałam. Tak jak wszystkie miałam sukienkę, świecącą. Włosy jasne spięte w koka, satynowe obcasy i dużo kolorowych bransoletek na nadgarstkach niczym ja.
-Na parkiet zapraszamy pary z grupy 1 - prowadzący odparł przeglądając listę par
-To my- szepnął brunet i ponownie pociągnął mnie za rękę
Do moich uszu dotarła muzyka brazylijska. Była tak bardzo energiczna, że momentalnie moje ciało zaczęło wykonywać koliste ruchy. Moje stopy delikatnie odpychając się od parkietu, pracowały powodując płynny ruch mojego ciała. To było wspaniałe jak tworzyłam całość tańcząc razem z Nathanem. Teraz nie obchodziły mnie pary tańczące obok mnie. Tańczyłam całą swoją duszą, swoim sercem. 
***
(Leigh-Anne)
-Jej, jak oni razem cudownie wyglądają - powiedziała Ellie 
-Ładną byliby parą - wparowała Mia 
-Słuuuuchajcie, ja idę po kawę, bo nie spałam od 5 - pomiędzy wypowiedzianym ziewnęłam 
-Taa, jasne, przynieś i mi - odparła brunetka 
Pokręciłam głową i głęboko westchnęłam. Panna służąca i co jeszcze ? Nie dość, że sprzątam po nich nagminnie to jeszcze mam im usługiwać. Ponownie wzięłam głęboki wdech i wyjęłam mój telefon z kieszeni. 
-Przepraszam, jutro nie dam rady skończyć tego projektu - pisałam wiadomość do klienta 
Wcisnęłam wyślij i wyszłam z windy. Z całym impetem wpadłam na jakiegoś ślepego idiotę 
-No, świetnie. Masz kurna oczy, ty debilu - krzyknęłam patrząc jak nasze telefony upadają na ziemię 
-No ja pierdziele, teraz mnie będziesz winić skoro tak samo jak ja pisałaś sms'a - wydukał podnosząc komórkę 
Nie wiem jak rozróżnił telefony były identyczne. Czarny Iphone. Cóż to normalne, że każdy w Londynie ma ten telefon.
Burknęłam coś niezrozumiałego pod nosem i poszłam do kawiarni. Czekając na zamówienie namyślałam się na kogo ja wpadłam. Ciemne włosy z blond refleksami, jasna wręcz blada cera i błękitne oczy, dość wyraźny irlandzki akcent. Miałam wrażenie, że go znam, że gdzieś widziałam tego idiotę.
-One Direction -mruknęłam przerażona po chwili namyślania się
Jeśli 1D, to i ten jakiś tam, no jak on, a Louis, ten chłopak, który podoba się Pauline. Składało się idealnie przy tej okazji, wręcz wyczekany przez nią moment. Tylko marzyła o tym, żeby książę z bajki przyjechał na białym koniu na jej turnieju
-Mamy kłopoty - wydukałam i zabrałam zamówienie 
***
(Pauline)
Oddychałam głęboko. To jest straszne mieć astmę i być sportowcem jednocześnie. Co chwila zaciągałam ziołowe wziewy, aby się ustatkować w procesie oddychania
-Został mi jeszcze pokaz indywidualny - wysapałam siadając na krześle 
Tak, czułam, że robię to co kocham, coś bez czego nie przeżyję, jednakże chciałam dzielić tą pasję z kimś ważnym w moim życiu. Leigh i Mia były osobami, które na pewno wypełniały moje serce i są dla mnie wyjątkowe, ale nie potrafiłam się z nimi dzielić tańcem, nie zatańczę z nimi choćby w salonie przy przygaszonym świetle, w tle z delikatnymi dźwiękami i nie będę przez nie obdarzana zmysłowymi oraz nie zwykle namiętnymi pocałunkami. Brakowało mi takiej relacji w życiu, uczucia ciepła, bezpieczeństwa i miłości
-Zapraszam parę 119, Nathan Grande i Pauline Edwards - słysząc wypowiadane oddzielnie wyrazy za każdym razem przeszywał mnie dreszcz.
To była najgorsza część całego turnieju, pokaz. Mieliśmy wyjść na parkiet, wielki parkiet i zatańczyć taniec wybrany przez sędziów.
Staliśmy sami w ciszy, czekaliśmy, aż sędziowie wybiorą dla nas taniec. Moje ciało całe drżało, a uczucie nudności spowodowane było silnym uciskiem żołądka.
-Rumba- o moje uszy obił się głośny dźwięk
Nie pewnie stawiając kroki na parkiecie oddaliłam się od mojego partnera. Zaczynając powoli poruszać swoim ciałem ujrzałam wśród publiczności ciemne włosy ułożone w artystyczny nieład. Wszędzie mogłam rozpoznać te włosy. To był on. ON.
Zamarłam w ruchu. Oczy powiększyły się dziesięciokrotnie. Ciężko przełknęłam ślinę i zamrugałam kilkanaście razy aby upewnić się czy to nie jest złudzenie. Nic się nie zmieniło, wszystko było takie same. Spojrzałam na Nathana i powróciłam do tańca.
***
-Ale jestem zmęczona - powiedziałam ziewając 
-No ale WYGRAŁAŚ !!! -krzyknęły dziewczyny na całe osiedle 
-Teraz tylko marzę...- zaczęłam wyjmując walizkę z bagażnika 
-NIESPODZIANKA !!! - usłyszałam krzyk chłopaków spod mojego domu 
Moja szczęka opadał w dół a dziewczyny znieruchomiały. 
Chłopaki stali z rozwiniętym rzucającym się w oczy transparentem "Welcome back, our CHAMPION". Liam i Niall trzymali kolorowe balony, a Harry z Louis'm szampana oraz kieliszki  oraz Zayn dmuchający w piszczałki
-Gratulacje !!! - wykrzyczeli równo 
Byłam zszokowana, nigdy nikt czegoś tak pięknego dla mnie nie zrobił. Chciałam im wszystkich uściskać naraz. 
-Hym, Pauline, może przedstawisz nam swoich przyjaciół - bąknęła Leigh-Anne wskazując na 5 chłopaków 
-Dziewczyny, więc pewnie słyszałyście o One Direction- zaczęłam nerwowo bawiąc się palcami 
***
(Mia)
Czułam się bardzo nieswojo. Już od kilku dni pisałam z Harrym, ale nie potrafiłam do niego podejść. 
Z pożądaniem patrzyłam jak uśmiechając się uwydatnia się jeden głęboki dołeczek na lewym policzku. Jego zielononiebieskie oczy spotkały się z moimi przyprawiając mnie o rumieńce na policzkach. Nie potrafiłam wyjaśnić dlaczego ten chłopak budził we mnie takie emocje. To było niesamowite, a zarazem straszne. 
-No to wejdźmy do środka, bo zaraz skostniejemy z zimna - odparła uradowana Pauline z niespodzianki
***
(Pauline)
Wzięłam do ręki zgrabny filigranowy kieliszek z szampanem i upiłam łyk. Chłopaki włączyli muzykę i położyli pizzę na stole. Obserwowałam ich z boku. Każdy z nich był na swój sposób niepowtarzalny. 
Harry,był bardzo uwodzicielski. Burza jego loków dodawała mu bardzo pożądanego wyglądu i męskości. Zarys jego mięśni wzbudził nie u jednej dziewczyny podniecenie. 
Niall, był słodkim i nie winnym Irlandczykiem. Miał momenty kiedy stawał się bad boyem. 
Liam, sprawiał wrażenie bardzo odpowiedzialnego człowieka nawet w sposobie mówienia, jednak z każdą chwilą dalej wiedziałam, że daleko mu do tego 
Zayn, w 100000% zwierciadłem jego duszy są oczy. Tajemniczy brąz z pozoru pokazuje zwykłego chłopaka z Wielkiej Brytanii. Był on innym człowiekiem niż nam by się wydawało 
Louis, on na pewno mnie fascynował. Miał nie spotykaną charyzmę, poczucie humoru i urok osobisty. Był jednak agresywny. Niekontrolowane napady złości i wulgaryzmy mnie przerażały. Ale wiem, że pod grubym pancerzem twardego chłopaka kryję się dobre serce i opiekuńczość. Mam nadzieje, że tylko nie ja w nim dostrzegam te cechy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz