sobota, 10 sierpnia 2013

Rozdział 1

-Tak, słucham - usłyszałam głos mamy z biura
Moja mama była kiedyś tancerką tańca towarzyskiego, teraz kiedy jest na tz "emeryturze tanecznej" otworzyła swoje własne studio tańca wszystkich stylów tanecznych. Pracowała z różnymi sławnymi gwiazdami The Wanted, Amelia Lily itp. Czasami fajnie było się pochwalić znajomym z kim się spotkałam. Ale traciłam wolny czas z mamą. Bez przerwy siedziała w biurze, albo w studio załatwiając turnieje, stroje, tancerzy i nowe propozycje pracy
-O One Direction, jeszcze z nimi nie pracowałam - powiedziała zaskoczona
Podsłuchiwałam całą rozmowę siedząc pod drzwiami. Jak zwykle z resztą.
-Czyli to będzie praca nad nowym teledyskiem, a tancerze nie będą wam potrzebni ? - z zainteresowaniem prowadziła konewrsację
-Tak, rozumiem, na tego e-maila, wyślę wszystkie informacje i miejsce prób -
-O kurczę - szepnęłam i pobiegłam w stronę swojej sypialni
Usłyszałam jak mama odłożyła słuchawkę. Narzuciłam się kołdrą i udawałam, że śpię.
Poczułam obecność kogoś w moim pokoju.
Moja mama przyszła, westchnęła głęboko i wyszła zamykając za sobą drzwi.
***
-Pauline, wstawaj - usłyszałam naszą gosposię 
Znowu, kolejny nudny dzień. Wstałam i spojrzałam przez okno. Jak to zwykle jest w Londynie padał deszcz. Małe krople uderzały o szybę. Patrzyłam przez chwilę i obserwowałam zmęczonych codziennością ludzi. 
-Pauline !!! - ponownie usłyszałam wołanie 
Założyłam dres i zeszłam na dół. Powoli schodziłam z drewnianych schodów czując zapach śniadania.
Przy kuchence stała moja gosposia Georgia, która zajmowała się domem cały czas. Była oddana swojej pracy i najwidoczniej ją lubiła.
-Pauline, mama już pojechała do pracy, powiedziała, że dziś masz trening - odparła podając mi śniadanie
-Nie mam 5 lat, wiem kiedy mam trening - odparłam nie miłym  tonem
-Wykonuję tylko swoje polecenia - powiedziała i wróciła do pracy
Patrzyłam się na miskę pełną płatków owsianych, owoców i jogurtu naturalnego. Zanurzyłam łyżeczkę w posiłku i patrzyłam jak szybko go ubywa.
Zeszłam z wysokiego krzesła, odłożyłam talerz do zmywarki i powędrowałam do salonu.
-Nudy...nudy...nudy - mruczałam pod nosem przełączając kolejne mało interesujące seriale, programy itp.
Zostawiłam jakiś program i oglądałam go przez jakiś czas, dopóki nie spojrzałam w lustro wiszące nie daleko telewizora.
Moje odbicie było straszne. Podeszłam bliżej by móc się bardziej przyjrzeć mankamentom.
Westchnęłam i podrapałam się po głowie. Tłuste włosy, zapadnięte oczy, zęby wręcz żółte, wystające obojczyki, niewyregulowane brwi i blada cera.
-Mam 19 lat, jestem dorosła muszę stać się kimś, kim zawsze chciałam być - szepnęłam
Pobiegłam na górę do łazienki i próbowałam coś zmienić. Włączyłam głośno muzykę i zaczęłam się szykować.
Weszłam pod prysznic i zaczęłam myć całe swoje ciało żelem pod prysznic o zapachu kakaowym.
-Lalalaala - śpiewałam w rytm piosenki
Wychodząc spod prysznica owinęłam się mięciutkim ręcznikiem. Zaczęłam regulować brwi.
-Auć - mówiłam z każdym wyrywanym włoskiem
-Tak lepiej - powiedziałam po skończonym "zabiegu"
Wreszcie zaczęłam się uśmiechać. Podobało mi się to co widziałam.
Związałam włosy w zgrabnego koczka, pomalowałam się delikatnie i poszłam do garderoby, żeby znaleźć jakieś stosowne ubranie.
-Pauline, Nathan przyjechał - usłyszałam głos gosposi
-Już schodzę - odparłam i zabrałam moją torbę z rzeczami
Zbiegłam szybko po schodach, zarzuciłam swoją skórzaną kurtkę i krzyknęłam
-Pa Georgia -
Zatrzasnęłam za sobą drzwi. Przed moim domem stał czerwony samochód. Wyszedł z niego mój partner, Nathan. Był przystojny i nie jednej dziewczynie zabierał dech w piersiach. Zawsze miał idealnie wymodelowane włosy i ten idealny uśmiech
-Hej - przywitał mnie wychodząc z samochodu
-Hej, dzięki, że po mnie przyjechałeś - przytuliłam go i weszłam do samochodu
Nat był cudownym chłopakiem, który pocieszał mnie w każdej słabej chwili i służył pomocą. Jednak nie był to mój ideał chłopaka. Chciałabym, żeby mój wybranek miał niesamowite poczucie humoru jednak w pewnych sytuacjach zachowywał się poważnie, dążył za wszelką cenę do spełnienia swoich marzeń i żeby dla swojej miłości mógł porzucić wszystko.
Przez całą drogę rozmawialiśmy o przyszłych turniejach, pokazach i nadchodzących szkoleniach. Nudziło mnie to trochę. Za każdym razem rozmawialiśmy o jednym. Jak dojść do sławy.
-Nat, za chwilę przyjdę na salę, muszę pójść do mamy - odparłam wychodząc z samochodu
Przed studiem było mnóstwo ludzi krzyczących, piszczących i próbujących przedostać się do środka. Wyglądali na szczęśliwych i starających się spełnić swoje marzenie. Tworzyli jedną wielką rodzinę, a nie oddzielne osoby.
-A gdzie ty się wybierasz ? - zatrzymał mnie surowy ochroniarz
Spojrzałam na plakietkę przyczepioną do jego błękitnej koszuli. "James"
-Panie James, ja tu trenuję - odparłam bardzo spokojnie
-Jakiś dowód na to ?- powiedział, jednak nie wyglądał ubłagalnie
Przygryzłam wargę i szukałam pretekstu, aby mnie wpuścił. Sięgnęłam do kieszeni po telefon i wykręciłam numer do mamy
-Mamo ! - krzyknęłam
-Co się stało ? - powiedziała zdenerwowana
-Przerwałaś mi w spotkaniu - dodała jeszcze bardziej rozzłoszczona
-Ochrona mnie nie chcę wpuścić - odparłam tupiąc nogą i grymasząc
-Zaraz to załatwię - westchnęła głęboko i się rozłączyła
Nałożyłam rękę na rękę i obserwowałam ochroniarza, stał napuszony, jednakże wykonywał swoją pracę prawidłowo
Nagle zza drzwi wyszła młoda kobieta o blond włosach z teczką w ręku
-Chodź Pauline - powiedziała i uśmiechnęła się do mnie
Spojrzałam na nią pytająco, nie wiedziałam co to była za kobieta, ale to była moja jedyna szansa, aby wejść do środka
Niepewnie weszłam do środka i szłam krok w krok za blondynką
-Kim jesteś ? - zapytałam obserwując ją bacznie
-Ojej, przepraszam za moje nie wychowanie. Jestem Alex nową asystentką twojej mamy - powiedziała wyciągając do mnie dłoń
Spodobała mi się. Uśmiechnięta, miła i blondynka, ładna blondynka.
-Pauline - wyciągnęłam rękę posyłając ciepły uśmiech
-Twoja mama chciała się z Tobą widzieć - odparła podchodząc do blatu biurka
-Alex, masz jakąś czekoladę do picia ? - zapytałam czując pragnienie
- Automat z gorącymi napojami jest koło wejścia - oznajmiła wypełniając jakieś dokumenty
-Dzięki - odpowiedziałam i poszłam we wskazanym kierunku
Kupiłam czekoladę i poszłam do gabinetu mamy. Złapałam za klamkę i mocno pociągnęłam w swoją stronę. Nagle wpadł na mnie jakiś brunet, a ja rozlałam na niego mój napój
-Kur.... - chłopak nie skończył, przerwał, nie wiem dlaczego, spojrzał na mnie
-Przepraszam, cię bardzo, jest mi tak głupio- zaczęłam się tłumaczyć
Miałam ochotę zapaść się pod ziemię, czułam jak oblewam się rumieńcem, nie różowiutkim, lecz czerwonym, wręcz krwistym
-Nic się nie stało - powiedział ciepłym głosem brunet
Złapał moją brodę i delikatnie uniósł moją twarz. Uśmiechał się, zielononiebieskie oczy śmiały się, nie był zły, cieszył się.
Speszyłam się i spojrzałam w stronę reszty chłopaków. Wyglądali na bardzo zaskoczonych całą tą sytuacją. Tak samo jak ja. Nie spodziewałam się, że ten pięknooki chłopak ta zareaguje na to, że rozlałam na nim czekoladę.
-Pauline - usłyszałam niezadowolony głos mamy
-Pani Edwards, nic się nie stało - powiedział chłopak odkręcając się w stronę mamy
-Pauline ci ją upierze, Louis - powiedziała patrząc mi w oczy tym swoim surowym spojrzeniem
-Louis,jakie piękne imię- szepnęłam
Odwróciłam się na pięcie ponownie patrząc Louis'emu w oczy i szepcząc przepraszam. Patrzyłam na nich cały czas dopóki nie zniknęli mi z pola widzenia
Przystojniak puścił mi oczko. Delikatnie prawie nie zauważalnie uśmiechnęłam się.
-Pauline, prawdopodobnie będą to moi najlepsi klienci a ty rozlałaś kawę - powiedziała kręcą głową i opierając się o biurko
-Przepraszam...- spuściłam głowę
Przez moment panowała ta okropna głucha cisza.
-No nic, ważne, że przyjęli to całkiem miło...No nic, chciałabym, żebyś się zachowywała stosownie kiedy oni będą tu przebywać - odparła siadając za biurkiem




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz